10 sierpnia 2015

Dzisiejszy dzień to zawody z lokalesami na szutrówce pt. Za wszelką cenę nie dam się quadowi wyprzedzić, zajadę mu drogę, a jak mnie wyprzedzi to zrobię dosłownie wszystko aby być znów przed nim :-) masakra. Tumany kurzu, po prostu ściana. Dzisiaj pierwszy raz widziałem fesz-fesz. Jesteśmy pod granicą Uzbecka. Jest to granicą, której najbardziej się obawiamy. Będzie dokładne przeszukanie naszych rzeczy, nawet do tego stopnia ze mogą przeglądać karty pamięci. Jedyne pozytyw: w Uzbekistanie paliwo jest po 60 centów ;-) Jarek nadal chory, wygląda źle, Rafał podłapał też zemstę Azjaty (sorry tak sobie nazwałem). Chłopaku się męczą okrutnie. Dzisiaj założyłem swój zapas. Opon nowych nie udało nam się załatwić. Byliśmy w Duszanbe stolicy Tadżykistanu, szczerze nic ciekawego poza ruchem bez zasad, zajeżdżaniem drogi itp. Ciekawe są stacje benzynowe, z beczek, auto cystern do wiaderka i z lejkiem do zbiornika. Na jednej ulicy naliczyłem chyba z 5 takich stacji. Dzisiaj pierwsza wymuszona na nas łapówka przez milicje, która jest wszędzie, w każdych krzakach, na każdym zakręcie, nie ma wioski bez milicji. Daliśmy in 8 dolarów łapówki, wmawiali nam, że przekroczyliśmy o 13 km/h, hehe a przekroczyliśmy może o 3-4 km/h. Niech im będzie. I tak nie popsuja naszej miłości to Tadżyków. I tyle. Jesteśmy zmęczeni. Ważne aby sprzęt dojechał. U Jarka po wymianie pompy paliwa wszystko ok, pewnie winnym było niskiej jakości paliwo bo wszystko miał pozatykane. U mnie po ustawieniu zbieżności wszystko wróciło do normy (oczywiście poza zdartą oponą). Trzymajcie za nas kciuki.

Facebook