11 sierpnia 2015

Dzisiaj dużo asfaltów plus szutrówki. Piękne widoki na pustynię. Wczoraj w Tadżykistanie wybrałem się sam do baru na piwo. Chłopaki zostali bo słabo się czuli. W barze nie dali mi zapłacić nawet za jedno piwo. To się nazywa wschodnia gościnność. Zaraz zrobił się mini tłum, na stole pojawiły się napoje, zagryzki. Zrobiła się impreza "eto nasze druzja z polszy prijechali". Doszedł potem Jarek z Rafałem. Było sympatycznie, rosyjski idzie nam wręcz doskonale. Byli to Muzułmanie i nie byli to terroryści. Po raz kolejny poznaliśmy ich gościnność zupełnie inaczej niż w naszych mediach są przedstawiani... Nadal do nas nie strzelają a karmią nas i poją. Nawet zaoferowali nam eskortę do granicy z Uzbekistanem. Odmówiliśmy bo cyrku robić nie chcemy.

Rano granica z Uzbekistanem. Trzy godziny trzepania nam bagaży. Dosłownie wszystko... Nawet zdjęcia w komórce i aparacie oglądali. Potem, po drodze jeszcze 5 kolejnych kontroli.

Uzbecy to fantastyczni ludzie, tysiące uśmiechów po drodze, zatrzymują się, machają, pozdrawiają. Quady widzą pierwszy raz i się strasznie dziwią. Są świetni i mega przyjaźni. U nas, kiedyś też tak chyba było. W sumie Uzbekistan jest super, dzięki przyjaznym ludziom.

W dzień taki upał, że opony się topią, zrobiliśmy sobie sjestę. Jarek i Rafał wracają do formy. Ogólnie plan robimy 100 %. Jutro maraton od naszej piątej rano potem przerwa i dalej wieczorem. Dzisiaj po raz kolejny robiliśmy oleje i filtry. Aaaa i jeszcze jedno: w Uzbekistanie za 150 dolarów dostaliśmy ponad pół miliona ich pieniędzy. Jest ich tyle, że wypadają ze skrzynki :)

Facebook