9 sierpnia 2015

Ta góra za mną to już Afganistan. Dzisiaj był hardcore. Droga śmierci przez 250 km. W takich górach to jeszcze nie byłem. Przekroczyliśmy ze 100 tys. rzek, podjazdy, zjazdy, grubo ponad 4 000 m n.p.m, pierwsze 100 km to Pamir Highway, następne 100 km ostrych gór i ponad 100 km przepięknego Tadżykistanu. Były przepaście, uskoki, dziury, obsunięcia, spadające głazy, zwężenia i ostre nawroty. Byliśmy my - Europejczycy, szaleni lokalesi i nienormalni kierowcy ciężarówek. Z ciekawostek: tylko tutaj możliwa jest kontrola milicji która jest pijana :-)
W sumie 13 godzin w siodle. Był też Afganistan, za rzeką, na wyciągniecie reki, ale to już inna historia.
Jarek się pochorował:-(

 

Takie historie też nam się zdarzają (zrzut ekranu z kamery):

 

Zamknięta granica z Afganistanem:

Facebook